Genomika to dziedzina biologii molekularnej i biologii teoretycznej, która zajmuje się analizą genomu organizmów. Głównym celem tej dziedziny nauki jest poznanie sekwencji materiału genetycznego oraz mapowanie genomu, a także określenie wszelkich zależności i interakcji wewnątrz genomu. Badania na użytek hodowli bydła rozpoczęto na dużą skalę w Holandii, gdzie pojawił się problem produkcji azotu przez wielkie farmy bydła. Holenderski rząd opracował krajowy plan ograniczania emisji azotu i amoniaku z rolniczych farm, który zakłada redukcję emisji o połowę na całym obszarze kraju do 2030 r. Na obszarach naturalnych i rolniczych redukcja ta ma wynieść 70%, na obszarach „Natura 2000” czy w sąsiedztwie rezerwatów przyrody – 95%. Publikacja tego planu miała miejsce 10 czerwca br. i wywołała niezadowolenie holenderskich hodowców bydła mlecznego, którzy spodziewają się przymuszania do likwidacji farm.

       W Holandii produkcja bydła jest bardzo intensywna, a obsada bydła na 100 ha jest o wiele większa niż w Polsce. W Polsce na 100 ha przypadają 43 sztuki bydła, a w Holandii aż 200 sztuk. Holandia produkuje porównywalne do Polski ilości mleka, ale tam jest to produkcja z 1,8 mln ha, podczas gdy u nas z 14 mln hektarów. Przy takiej ilości produkcji problemem staje się emisja azotu do środowiska. Konsumenci na całym świecie coraz częściej żądają od rolników poszanowania środowiska i klimatu. Ich oczekiwania jednak nie idą w parze z wyobrażeniami rolników, co prowadzi do konfliktów. Z jednej strony są producenci żywności, z drugiej strony rolnicy.

         Droga do rozwiązania problemu emisji azotu wiedzie przez naukę. Już mocno zaawansowane są badania nad ograniczeniem emisji innego „azotu”, czyli metanu przez bydło mleczne. Tymi kwestiami zajmuje się właśnie genomika, a selekcja w tym kierunku zaawansowana jest w takich krajach jak Nowa Zelandia i Australia, a niedługo trafi do holenderskich rolników. Sekwencjonowanie genomów zwierząt gospodarskich i poznanie funkcji genów zrewolucjonizowało hodowlę zwierząt na całym świecie. Hodowcy bydła mlecznego są z tą technologią szczególnie blisko. Hodowcy bydła mlecznego nigdy w przeszłości nie mieli takich możliwości, wsparcia i  narzędzi jak dziś, by doskonalić swoje zwierzęta, ale przede wszystkim, by lepiej zarządzać swoimi gospodarstwami i podejmować decyzje w oparciu o rzetelne, niedrogie i będące w zasięgu ręki dane.

            Postęp genetyczny w stadach jest widoczny dla wszystkich cech, ale zwłaszcza dla cech o niskiej odziedziczalności, takich jak płodność czy długowieczność. Wraz z rozwojem wykorzystania buhajów genomowych w Europie i na świecie zwiększała się także liczba genotypowanych jałówek. Jest to z jednej strony częścią krajowych programów hodowlanych, a z drugiej strony jednym z najważniejszych narzędzi pomagających w zarządzaniu gospodarstwem. Znając wartość genomową swojego stada i poszczególnych zwierząt, hodowca może decydować, które krowy czy jałówki inseminować nasieniem najlepszych buhajów, od których krów lub jałówek pozostawić potomstwo na przyszłość. Bez tej informacji może się zdarzyć, że na remont stada pozostaną sztuki pochodzące od krów o niskich wartościach hodowlanych, co zamiast generować zyski, przynosi straty. Zaglądając w geny samic rolnicy mogą z dużym prawdopodobieństwem planować produkcję. Wiedzą o tym dobrze nie tylko polscy producenci, ale przede wszystkim ci, z krajów w których produkcja mleka jest na bardzo wysokim poziomie. Do takich krajów należy m.in. Holandia.

           W ocenie genomowej bydła ciągle przybywa cech, które są określane poprzez zaglądanie w genotyp zwierzęcia. Jedną z tych cech, o której mówi się najwięcej, jest wspomniana powyżej emisja metanu. Najbliżej wprowadzenia tej cechy do selekcji bydła w Europie są właśnie Holendrzy. Prowadzą oni obecnie bardzo duży projekt, który obejmuje swoim zasięgiem 100 farm i 10 tys. mlecznych samic. Krowy te są genomowane i na podstawie wydychanego przez nie metanu będzie można określić sekwencje genów, które odpowiadają za ilościową produkcję metanu, który powstaje w procesie fermentacji w żwaczu. Jak informują, chcą obniżyć jego produkcję o 1% na 1 kg produkowanego przez samice mleka. Taki projekt pochłonie bardzo dużo pieniędzy, ale już niebawem holenderscy rolnicy będą szczycić się na całym świecie kolejnymi innowacyjnymi rozwiązaniami. Nie znając genomowej wartości hodowlanej lub nie analizując danych z oceny wartości użytkowej bydła, hodowcy mogą pozostawić na remont stada sztuki po najsłabszych krowach. Polscy hodowcy ciągle nadrabiają stracony czas i dążą do podnoszenia wartości hodowlanych swoich krów, co przełożyłoby się także na niższe koszty produkcji. Z Holendrami należy wymienić się doświadczeniami, a ciekawa dyskusja pomiędzy hodowcami mogłaby rozwiać nasze obawy wokół korzystania z technik genomowych.